czwartek, 13 września 2012

Arbuzowe

Kolejne kolczyki z serii tych "długich" :) Te mierzą sobie ok 10 cm i są dostępne na Allegro :)


środa, 12 września 2012

Lody na patyku

Lody na patyku z.... spływającą polewą czekoladową :) Wyglądają bardzo smacznie a uchu :)


poniedziałek, 10 września 2012

A gdyby tak... spinki do mankietów?

Postanowiłam spróbować i ... są :) Urocze spinki do mankietów dla Panów z poczuciem humoru :) Muszę zaopatrzyć w takie brata i tatę. Tutaj z Ciasteczkowym potworem, jaram sie nimi :D



środa, 5 września 2012

Ptaszki

Ułaaaaa, nowy post mial pokazać sie kilka dni temu, aleeeeeee... bla bla bla ;p w każdym bądź razie jest dziś. Jak obiecałam na fejsbuku - będzie coś nowego, inspirowanego trochę biżuterią jaką widziałam w amerykańskich sklepach.

niedziela, 2 września 2012

Wakacje 2012


Nie zagladałam tu długo, ale z pasja się nie rozstałam J Mam dobrą wymówkę, gdzież to ja się podziewałam i co robiłam.  
Na samym wstępie powiem, że było niesamowicie, czasem ciężko, ale i tak AMAZING. Jakis czas temu wspominałam,  że biorę udział w programie Camp America. To taka wymiana kulturalna dla studentów z całego świata, których marzeniem jest wyjechać na wakacje do USA. No, a że ja do takich się zaliczałam (w czasie przeszłym, bo już marzenie spełniłam), to skorzystałam.





Przeszłam weryfikację, dostałam pracę (tzw. Placement), spakowałam się w 23kg i pojechałam.
Trafiłam na żydowski camp do Wisconsin. Ludzie otwarci, totalnie sympatyczni i wyrozumiali.  Pracowałam tam z grupką Polaków, Rosjan i Ukraińców.  To my razem z 3 kucharzami napędzaliśmy kuchnię i codziennie gotowaliśmy dla 750 osób. Bywało ciężko, ale praca z każdym dniem stawała się co raz lżejsza, a my co raz sprawniejsi.  Po 9 tygodniach pracy – high life i podróż życia J Chicago, Boston, Waszyngton DC, Nowy Jork.  Było przedobrze, a wakacje niezapomniane.





Wymówka chyba dobra, co? W każdym bądź razie jeśli ktoś się waha, ma pytania dot. Programu, pracy, organizacji – największą przyjemnością odpowiem. Z całego serca Wam to polecam, jeśli chcecie przeżyć przygodę życia tanim kosztem ( za całość zapłaciłam ok. 2000 zł – w tym ubezpieczenie, pośrednictwo w znalezieniu pracy, wszystkie loty i transport na camp) + jeszcze trochę zarobić, podszkolić język i poznać ludzi z całego świata (mam zaproszenie przyjazdu do Chicago i na SybierięJ)
+ mała reklama do CA, bo w sumie to nieźle to zorganizowali, moża się było z nimi dogadać, zawsze byli bardzo pomocni i serdeczni – nawet jeśli dzwoniłam osiemnaście razy dziennie i pytałam o pierdoły J


A już jutro modelinowy post :)